O autorze
Jestem ekonomistą, który stara się zrozumieć co się dzieje na świecie. Staram się też rozumieć różne punkty widzenia. Drażni mnie niekompetencja. Nie lubię teoretycznego doktrynerstwa. Nie cierpię populizmu w żadnej formie, ani „pseudosocjalnej” ani „pseudoliberalnej”. Zdaje się, że należę przez to do mniejszości, ale nie wykluczam że komuś może to odpowiadać.

Fundusz Nędzy Politycznej

O pewnym pomyśle na finansowanie potrzeb budżetu... a właściwie o tym, jak polska polityka jest niezdolna do myślenia i działania strategicznego.

Pojawił się nowy, znakomity pomysł na pokrycie wydatków związanych z programem 500+. Okazało się że w głębokich państwowych skrzyniach leżą schowane miliardy. Leżą sobie całkiem bezczynnie, tylko dlatego że za 10 lat zacznie brakować pieniędzy na emerytury... Tak jakby dla polityków nie było ważniejszych priorytetów, niż wypłacane za dekadę emerytury!



Chodzi o Fundusz Rezerwy Demograficznej – 20 miliardów, które jak znalazł przydadzą się na sfinansowanie luki w przyszłorocznym budżecie. Wiadomość o tym rząd niby zdementował, powołując się na przeszkody prawne. Ale przecież fakt, że są to pieniądze przeznaczone na inny cel da się łatwo obejść. Wystarczy uregulować nimi wydatki związane z emeryturami, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze wydać gdzie indziej. Szkoda tylko, że są to pieniądze które można wydać tylko raz, a w kolejnym roku już ich nie będzie.

Fundusz Rezerwy Demograficznej to jednak przede wszystkim nie symbol wypełnionego pieniędzmi skarbca – ale symbol nędzy polskiej polityki. Stworzono go w czasie reformy emerytalnej, jako uzupełnienie nowego systemu. Wiadomo, że społeczeństwo polskie szybko się starzeje, więc płacących składki będzie ubywać, a pobierających świadczenia przybywać. Należy więc już teraz, nie czekając na wzrost dziury w systemie emerytalnym, odkładać na bok wszelkie dochody o charakterze jednorazowym. Stworzony w ten sposób fundusz zainwestuje te pieniądze, po to by generowane w przyszłości zyski stanowiły stałe, dodatkowe źródło finansowania emerytur. Tak robią kraje rządzone w sposób mądry i odpowiedzialny– np. Norwegia, odkładająca na bok dochody z eksportu ropy. U nas takich dochodów nie było, ale były za to całkiem spore dochody z prywatyzacji. I to one miały tworzyć fundusz. Po to, by miał on realne znaczenie, powinien zgromadzić środki o wartości co najmniej 10% PKB. Byłoby to możliwe, gdyby konsekwentnie przeznaczać na ten cel całość dochodów z prywatyzacji. Bardzo mądry pomysł.

Na tym kończy się to, co mądre, a zaczyna się nędza naszej polityki.

Czyż nie szkoda odkładać coś na jutro, skoro można wydać już dziś? Przez pierwszą dekadę funkcjonowania Funduszu Rezerwy Demograficznej kolejne rządy w ogóle nie przekazywały mu dochodów z prywatyzacji – wydawały je na bieżące potrzeby. Od roku 2009 część dochodów już tam trafiała, za to rząd jedną ręką wkładał, a drugą corocznie "pożyczał sobie" kilka miliardów na bieżące wydatki. Fundusz jest więc dziś malutki – zostało dziesięć razy mniej pieniędzy, niż powinno i mogłoby w nim być. A teraz prawdopodobnie obecny rząd sięgnie i po tę resztkę, by ją w przyszłym roku w całości wydać.

A co potem? A czym się przejmować? Dzisiaj najważniejsze są sondaże popularności rządu. A jutro może być choćby potop.


Opublikowane w Rzeczpospolitej, 31/03/2016
Trwa ładowanie komentarzy...